4 niebezpieczeństwa rozwoju osobistego, czyli o szkoleniach za kilkanaście tysięcy złotych

3 września 2016

W ciągu ostatnich lat pojęcie „rozwoju osobistego” przeszło w naszym kraju znaczącą metamorfozę. Tak jak dawniej rozwój osobisty kojarzył się z czymś interesującym i wartościowym, tak obecnie bywa czasami wyśmiewany, a niektóre nazwy szkoleń wydają się bardziej komiczne, niż interesujące. Niestety, mimo tego komicznego charakteru niektórych rozwojowych wydarzeń, nadal wiele osób wierzy w ich wyjątkową moc i tłumnie się na nich pojawia. Z jakimi niebezpieczeństwami wiąże się udział w niektórych rozwojowych szkoleniach? Na co zwrócić uwagę, kiedy szukamy profesjonalnej pomocy lub interesującego nas warsztatu? Na te pytania staram się odpowiedzieć w kolejnym artykule.

.
1. Recepta na szczęście – gwarantujemy 100% zmiany na lepsze!

Jeżeli w opisie danego szkolenia czy oferty coachingowej pojawiają się liczne obietnice, które wręcz gwarantują rozwiązanie wszystkich życiowych problemów, byłbym BARDZO ostrożny w decydowaniu się na udział w takim wydarzeniu. Z jakiego powodu? Żaden trener, coach ani psychoterapeuta NIGDY nie jest w stanie zagwarantować nam jakiejkolwiek zmiany, ponieważ odpowiedzialność za zmianę zawsze leży po naszej stronie.

Szkolenie może dać nam zestaw nowych strategii myślenia lub konkretnych technik wspierających, ale nie może wprowadzić żadnych realnych zmian w naszym życiu. Aby jakakolwiek zmiana miała miejsce, to my musimy podjąć konkretne działanie, które zazwyczaj jest związane z różnego rodzaju wysiłkiem. Trener, coach lub psychoterapeuta może sprawić, że zyskamy nową, nieznaną nam wcześniej perspektywę, może nam coś uświadomić lub skłonić nas do refleksji, ale jak my tą refleksję wykorzystamy, to zależy już tylko od nas (Zobacz: Motywacyjne hasła, które szkodzą)

Podsumowując: liczne obietnice i gwarancje zmiany w ofertach usług rozwojowych, to niestety często jawna manipulacja, której celem nie jest zazwyczaj pomoc, tylko chęć szybkiego wzbogacenia się na naiwności innych osób.

.
2. Ile kosztuje szkolenie?

Myślę, że jednym z celów bardzo wysokiej ceny niektórych rozwojowych usług jest między innymi to, aby potencjalny klient uwierzył, że AŻ TAK WYSOKA CENA, musi gwarantować realną odmianę jego życia. Taki klient bierze zatem udział w zajęciach z nastawieniem, że skoro tyle zapłacił, to zmiana nastąpi natychmiast, pewnie zaraz po wyjściu z sali szkoleniowej. Zapłacenie dużej ilości pieniędzy może czasami powodować zrzucenie odpowiedzialności za zmianę na trenera czy coacha, więc udział w zajęciach jest bardzo wygodny – nie muszę się starać i wysilać, bo przecież dużo zapłaciłem.

Oczywiście, że mogą zdarzyć się szkolenia czy warsztaty kilkudniowe, np. o bardzo unikatowej, trudno dostępnej wiedzy, które kosztują kilka tysięcy złotych. W takim jednak wypadku ilość godzin spędzonych na sali szkoleniowej, powinna być adekwatna do proponowanej ceny. Jeżeli szkolenie trwa np. 8 godzin, to bez względu na jego cenę, żaden trener nie jest w stanie nauczyć nas całkowicie nowych umiejętności, a tym bardziej sprawić, że nasze życie się odmieni.

Prawie każda zmiana wymaga czasu, gdyż rzeczywistość psychologiczna jest dużo bardziej skomplikowana niż matematyka.

.
3. Trener rozwoju osobistego czy Showman?

Zdarza się, że „trenerzy” prowadzący takie rozwojowe wydarzenia, o wyjątkowo wysokiej cenie, częściej sprawiają wrażenie showmana lub kabareciarza, niż kogoś, kto ma skutecznie i profesjonalnie przekazać konkretną wiedzę. Jasne, że poczucie humoru oraz dbanie o odpowiedni poziom energii w grupie jest niezwykle istotny, ale w mojej opinii nie są to kwestie, które powinny wysuwać się na pierwszy plan.

Jeżeli ktoś pojawił się na szkoleniu, to pojawił się na nim dlatego, że chce uzyskać konkretną wiedzę, lub nowe, nieznane mu wcześniej strategię myślenia bądź działania. Oczywiście dobrze, aby trener zadbał o odpowiednią atmosferę luzu, wsparcia i pozytywnej energii, gdyż kiedy jest to odpowiednio wyważone, to sprzyja efektywniejszej nauce.

Jeśli jednak szkolenie bardziej wygląda jak show, a nie profesjonalne zajęcia, a trener prezentuje siebie bardziej jako gwiazdę, niż osobę przekazującą wiedzę, to warto zastanowić się, czy faktycznie takie wydarzenie jest dla nas czymś wartościowym.

.
4. Wykorzystywanie modnych pojęć w celu przyciągnięcia klientów

Myślę, że obecnie najpowszechniej stosowanym pojęciem w branży rozwoju osobistego jest słowo „coaching”. Ze względu na fakt, że pojęcie to stało się bardzo popularne, coraz częściej bywa wykorzystywane w wielu różnych ofertach rozwojowych, mimo iż to, co następnie ma miejsce, czasami nie ma z coachingiem nic wspólnego. Niestety nadal wielu osobom dużo łatwiej jest powiedzieć, „mam dzisiaj coaching”, niż „idę do psychoterapeuty”, więc w ten sposób teoretycznie łatwiej jest przyciągnąć potencjalnych klientów.

Żeby jednak była jasność: moim zdaniem coaching jest czymś jak najbardziej wartościowym i w wielu sytuacjach potrzebnym, ale pod warunkiem, że faktycznie jest coachingiem. Jak to natomiast rozpoznać?

Myślę, że najprostsza definicja coachingu mogłaby brzmieć następująco: to sztuka zadawania odpowiednich pytań coachingowych, których celem jest wydobycie z osoby coachowanej pełni jej potencjału, aby skuteczniej poradziła sobie z tym, z czym chce sobie poradzić.

W coachingu nie ma zatem dawania rad czy przekazywania profesjonalnej wiedzy (tu idziemy bardziej w stronę mentoringu).

Myślę zatem, że warto podczas zapoznawania się z ofertą, zwrócić uwagę na to, czy osoba która ją napisała rozumie pojęcia, których w tej ofercie użyła. Jeżeli mamy co do tego wątpliwości, lepiej jeszcze raz się nad wszystkim zastanowić.

Temat niebezpieczeństw rozwoju osobistego jest oczywiście dużo bardziej obszerny i właściwie na każdy z powyższych punktów mógłbym poświęcić osobny artykuł. Również kwestia różnic między coachingiem a psychoterapią jest ważnym, ale wymagającym dużo bliższego spojrzenia, tematem (Zobacz: Coaching czy Psychoterapia?Jeżeli którekolwiek z powyższych zagadnień bardziej was zainteresowało, to dajcie znać w komentarzu – z chęcią rozwinę je w kolejnym artykule 🙂 

Jedna myśl na temat “4 niebezpieczeństwa rozwoju osobistego, czyli o szkoleniach za kilkanaście tysięcy złotych”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *