Bóg a nauka, czyli o rozmowie teologa z neurobiologiem

30 marca 2019

W jednym z rozdziałów książki „Ćwiczenia duszy, rozciąganie mózgu”, ks. Strzelczyk i prof. Vetulani rozmawiają na temat spektakularnych przeżyć religijnych. Czy można wyjaśnić takie przeżycia za pomocą podstaw neurobiologii? Czy Jezus mógł chorować na pewien rodzaj padaczki? Jak o relacji „Bóg a nauka” rozmawiają teolog z neurobiologiem? W kolejnym artykule staram się przybliżyć najciekawsze wątki z tej pasjonującej dyskusji.
.

„Wyspa”, czyli część kory schowana za płatem skroniowym

W jaki zatem sposób neurobiologia próbuje tłumaczyć spektakularne przeżycia religijne? Prof. Vetulani wspomina, że tego rodzaju doznania mogą być związane z tzw. „wyspą”, czyli częścią kory schowaną za płatem skroniowym. Tego rodzaju przypadłość nazywa się współcześnie drgawkami ekstatycznymi. Na czym one polegają?

Tego rodzaju drgawki to krótkie epizody wyłączenia świadomości z otaczającego świata, które łączą się z uczuciem wyjątkowego szczęścia i głębokiego przeżycia duchowego. Dla osoby obserwującej tego rodzaju doznania, trwają one zaledwie kilka sekund. Trudno jednak stwierdzić, jak przeżywa ten czas osoba doznająca drgawek.

Człowiek bowiem, nawet podczas kilkuminutowej drzemki, potrafi mieć niezwykle skomplikowane sny. Dla osoby doświadczającej drgawek ekstatycznych, ten kilkusekundowy epizod może więc wydawać się zdecydowanie dłuższym i o wiele bardziej złożonym doświadczeniem.

Prof. Vetulani wspomina jednego ze swoich pacjentów, który w trakcie zmagań z nowotworem w korze wyspowej, doznawał wizji podobnych do tych opisywanych przez świętą Teresę z Avili. Przeprowadzone w tym czasie neuroobrazowanie wskazało wyjątkowo mocną aktywność „wyspy”. Wydaje się więc, że ten obszar w naszym mózgu, jest szczególnie istotny dla przeżyć duchowych i mistycznych.
.

Bóg a nauka z perspektywy neurobiologii

Niektórzy neurobiolodzy przypisują drgawki ekstatyczne założycielom religii. Twierdzą, że napadów epilepsji mógł doznawać święty Paweł w drodze do Damaszku, czy też Mojżesz w trakcie wizji płonącego krzewu. Co ciekawe, padaczka częściej występuje w warunkach niskiego ciśnienia. Stąd też przypuszczenie, że być może dlatego więcej objawień ma miejsce w górach, niż nad morzem.

Współczesne badania stwierdzają również, że niektóre osoby, cierpiące na padaczkę wyspową, cechuje również tzw. zespół Geschwinda. Na czym on polega? Osoby nim dotknięte zazwyczaj bardzo lubią nauczać innych i gromadzić wokół siebie grupy uczniów. Często uczniowie stają się dla nich ważniejsi niż własna rodzina. Miewają ataki gniewu, jednak są one pozbawione aktów przemocy. Szczególnie nietypowa jest również ich seksualność. Decydują się na całkowitą ascezę lub wręcz przeciwnie – stają się hiperseksualni.

Prof. Vetulani podkreśla jednak, że jego zdaniem zespół Geschwinda nie jest patologią, która mogłaby zagrażać innym. Jest to raczej zbiór specyficznych zdolności, które potrafią wydobywać innych ludzi z ich utartych ścieżek rutynowego myślenia. Kiedy więc jeden ze studentów zapytał go, czy w takim razie Jezus cierpiał na zespół Geschwinda, profesor nie odpowiedział wprost. Jak zauważa bowiem ks. Strzelczyk, trudno – bez poczucia wątpliwości – diagnozować zaburzenia psychiczne u osób, które żyły dwa tysiące lat temu.
.

Co powinno być celem mistyka?

Równie ostrożnie, zdaniem księdza, powinno się podchodzić do wszelkich wizji i silnych przeżyć religijnych. Jego zdaniem tego rodzaju doznania, bazujące na niezwykłej ekscytacji, mogą odwracać uwagę od tego, co powinno być głównym przedmiotem doświadczenia osoby wierzącej. Tym, co zbliża nas do Boga, jest bowiem nicość. Tłumacząc to, ksiądz przywołuje słowa Jana od Krzyża:

bóg a nauka

Ks. Strzelczyk uważa, że celem mistyka powinno być uchwycenie samego Boga. Właśnie ten aspekt odróżnia mistycyzm od pobożności ludowej. (Zobacz: Duchowość a religijność – na czym polega różnica?). Doświadczony mistyk wie, że wizja Boga, to jeszcze nie jest sam Bóg. Wizja pochodzi bowiem ze zmysłów, a prawdziwe doznanie duchowe, jest pozazmysłowe.

Ponownie powołując się na słowa Jana od Krzyża stwierdza, że wewnątrz ciemności wszystko się rozjaśnia. Aby więc zrozumieć całość rzeczywistości, wcześniej trzeba doświadczyć najgłębszej ciemności. Jest to jednak doznanie, którego – zdaniem księzda – nie da się opisać. Jeśli daje się je opisać, nie jest związane z Bogiem.
.

Objawienia – kontakt z Bogiem czy patologia mózgu?

Co na to neurobiolog? Prof. Vetulani nie może zgodzić się z takim rozumowaniem. W jego opinii potrzebujemy zmysłów, aby korzystać z rozumu. W chwili, gdy z otoczenia usunie się wszelkie bodźce wpływające na zmysły, zaczynają pojawiać się halucynacje. Czy można je więc uważać za świadectwo transcendencji, czy jest to po prostu wyraz patologii mózgu? To trudne pytanie. Profesor zastanawia się również, co można znaleźć w tej mistycznej nicości i jak ją rozumieć?

Zdaniem ks. Strzelczyka odpowiada: warto zauważyć, że wiele relacji z doświadczeń mistyków Wschodu i Zachodu, jest ze sobą zbieżnych. Na jednych z zajęć ksiądź dał swoim studentom do przeczytania fragment „Drogi na górę Karmel” Jana od Krzyża, nie zdradzając jednak, kto jest autorem. Wielu studentów stwierdziło po lekturze, że z pewnością jest to tekst buddyjski. Jaki z tego wniosek? Wydaje się, że doświadczenia mistyczne w systemach religijnych, które są rozwinięte intelektualnie, pokazują głębię, złożoność i jedność naszego świata.
.

Zaszyfrowany „interfejs”

Niestety większość ludzi pojmuje swoją religię jako dominującą. Stwierdzają, że tylko ich grupa wyznaniowa zostanie zbawiona, a resztę czeka wieczne potępienie (Zobacz: Fanatyzm religijny). Zdaniem profesora, uzależnianie szansy na wieczne szczęście od miejsca urodzenia, jest nie tylko niemożliwe do przyjęcia na zdrowy rozsądek, ale także zwyczajnie, po ludzku – okropne. Czy ksiądz się z tym zgadza?

W jego opinii w świecie jest zaszyfrowane coś w rodzaju „interfejsu”, który umożliwia kontaktowanie się z Bogiem. Doświadczenie Boga jest zatem możliwe nie tylko dla chrześcijan, gdyż Bóg jest dostępny wszędzie, tylko w różnej formie.

Z perpsektywy neurobiologicznej można powiedzieć, że ludzkie mózgi są zbudowane na jednej planszy. Dzięki temu wszyscy ludzie mają dostęp do pewnego absolutu o uniwersalnym charakterze. Tego rodzaju absolut nie jest jednak ani Panem Bogiem z siwą brodą, ani uśmiechniętym Buddą, ani jakimkolwiek innym hinduistycznym Bogiem. Jest tym wszystkim i jednocześnie czymś więcej.
.

Wszystkich zainteresowanych zagadnieniem „Bóg a nauka” oraz przeczytaniem całej rozmowy ks. Strzelczyka z prof. Vetulanim, czyli teologa z neurobiologiem, zachęcam do lektury książki „Ćwiczenia duszy, rozciąganie mózgu”.

Autor: Jakub Mikołajczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *