Życie duchowe człowieka, a bycie religijnym – na czym polega różnica?

20 grudnia 2018

Życie duchowe człowieka, a religijność, to w dużej mierze osobne kwestie. Choć te dwa sposoby funkcjonowania wiele różni i dzieli, to jednak w niektórych aspektach mogą być dla siebie wsparciem i wzajemnym wzmocnieniem. Jaka jest zatem różnica między duchowością, a religijnością? Czy człowiek może być bardzo religijny, a jednocześnie pozbawiony życia duchowego? Czy życie duchowe człowieka, aby było żywe i osobiste, musi być pozbawione współczesnej religijności? Kolejny artykuł stara się być próbą udzielenia odpowiedzi na te pytania.
.

Religia a duchowość – jak zdefiniować te słowa?

Zdefiniowanie takich pojęć jak „religia” i „duchowość” jest zadaniem niezwykle trudnym. Wydaje się ono jednak konieczne, jeżeli zamierzam się nimi wielokrotnie w tym artykule posługiwać. Podążając za definicjami badaczy psychologii religii (Hood, Hill, Spilka) wskazałbym więc, że sformułowanie „życie duchowe człowieka” jest przede wszystkim sformułowaniem o charakterze osobistym i psychicznym.

„Religia” jest natomiast terminem, który posiada naturę bardziej instytucjonalną i socjologiczną. Można więc stwierdzić, że duchowość dotyczy przekonań, wartości i zachowań konkretnej osoby, natomiast religijność związana jest z zaangażowaniem w jakąś tradycję i instytucję religijną.

Jedną z podstawowych kwestii, która wyraźnie odróżnia duchowość od religijności, jest jakość wchodzenia w relacje z innymi ludźmi, spoza tzw. „własnej grupy”. Duchowość indywidualna jest skoncentrowana na osobach, a nie na kategoriach. Pozwala ona na budowanie relacji również z tymi, którzy mają inne przekonania, należą do innej wspólnoty czy też nie przestrzegają określonych, codziennych praktyk. Jak pisze więc Griffith:

życie duchowe człowieka

Patrząc jednak z punktu socjobiologicznego warto zauważyć, że człowiek jest istotą, która potrzebuje przynależności do grupy. Co więcej, badania kliniczne udowadniają (Galanter, 1999), że przystąpienie do grupy religijnej, po wcześniejszym doświadczeniu załamania i utraty wiary w siebie, osłabia objawy lękowo-depresyjne. Spójność wewnątrz grupy wzmacnia poczucie własnej wartości oraz poczucie bezpieczeństwa, szczególnie w sytuacjach trudnych, wynikających z losu.
.

Życie duchowe człowieka, a potrzeba przynależności do grupy

Z drugiej jednak strony, ludzka potrzeba przynależności do grupy, może być wykorzystywana przez religijnych przywódców, do stosowania przemocy. Jak to możliwe? Niektóre grupy religijne, usprawiedliwiając się posłuszeństwem wobec nakazów Boga, mogą zaniedbywać i wykorzystywać innych ludzi. Co jeszcze smutniejsze, mogą to robić z wewnętrznym poczuciem słuszności i sprawiedliwości. Dlaczego tak się dzieje? Kiedy odpowiedzialność jest postrzegana jako nakazana przez Boga, to zanika moralność indywidualna. Każdy, osobisty głos moralności, może zostać łatwo zdyskredytowany religijnymi przekonaniami.

Czy człowiek powinien więc należeć do grupy wyznaniowej, czy raczej ich unikać? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, gdyż jest to kwestia osobista. Ważne wydaje się zauważenie, do jakiego rodzaju grupy przystępujemy.

Czy jest to społeczność, która wymaga posłuszeństwa i dostosowania się do ich przekonań i systemu wartości? Czy jest to raczej rodzaj wspólnoty, której celem jest wzmacnianie, a nie osłabianie, wrodzonej indywidualności drugiego człowieka? Są grupy, w których można wzrastać psychicznie i duchowo, ale są też niestety takie, w których można mieć poczucie uśmiercania własnego „ja”.

Ciekawie zwrócił na to uwagę Ryszard Kapuściński:

„Człowiek, kiedy jest sam, bywa zwykle bardziej ludzki,
niż kiedy jest członkiem tłumu, podnieconej masy.
Pojedynczo jesteśmy i mądrzejsi, i lepsi, bardziej obliczalni. Uczestnictwo w grupie może tę samą spokojną i życzliwą jednostkę przemienić w diabła”

Podążając za tym cytatem można stwierdzić, że religijność jest źródłem pewnego rodzaju „stadności”, natomiast życie duchowe człowieka uczy „samodzielności”. Religijne grupy wyznaniowe mogą jednak dawać coś, czego brakuje w duchowości indywidualnej. Co mam na myśli? Wspólne modlitwy, obrzędy, rytualne praktyki. Duchowość, kiedy jest całkowicie pozbawiona wsparcia ze strony tradycji i praktyk religijnych, może z czasem wyczerpywać się, osłabiać, a nawet całkowicie zaniknąć.
.

Po co nam religijne rytuały?

Po co nam jednak rytuały i religijne praktyki? Umożliwiają one doświadczenie tego, co transcendentne. Dzięki nim tworzymy przestrzeń, w której możemy doświadczać radości, zadziwienia czy podziwu, wobec tego, co nadnaturalne i niewytłumaczalne. Podobnie przydatne mogą być religijne metafory. Dzięki posługiwaniu się sugestywnymi obrazami, możemy spróbować pojąć niewymowną naturę tego, co duchowe. Metafory oddziałują na wyobraźnie, gdyż czerpią z bogatych, ludzkich doświadczeń.

Wydaje się więc, że niemożliwe jest całkowite oddzielenie tych dwóch pojęć od siebie. Życie duchowe człowieka wyłoniło się z historii religii, będącej nieodłączną częścią dziejów ludzkości. Dlatego też duchowość, aby była sumiennie pielęgnowana i praktykowana, często potrzebuje struktury zorganizowanej religii. Nie jest to oczywiście konieczne, ale może być bardzo wspierające.

Dlaczego więc niektóre osoby, mimo duchowych potrzeb, nie angażują się w żadne, konkretne wyznanie? Jednym z ważnych czynników może być strach przed fanatyzmem, często występującym w wielu religiach. Jak bowiem zrozumieć ludzi, którzy z jednej strony mówią o miłości do bliźniego, a z drugiej tak często stosują wobec innych przemoc psychiczną? Jak wytłumaczyć, że działają w ten sposób z poczuciem wewnętrznej słuszności? Dlaczego ich empatia i wrażliwość, uaktywnia się tylko w ich grupie wyznaniowej?
.

Religijność z perspektywy neurobiologicznej

Aby lepiej to zrozumieć, konieczne jest spojrzenie z perspektywy neurobiologicznej. Osoba, która konfrontuje się z kimś o innych poglądach i przekonaniach religijnych, zaczyna czuć się zagrożona. Zetknięcie się z przekonaniami, które w jej światopoglądzie są uznawane za grzech, może wywoływać silne poczucie lęku. To przecież konfrontacja z czymś, co może odebrać szansę na „wieczne życie”.

Mózg człowieka natomiast, w chwili gdy czuje się zagrożony lub niepewny, zaczyna wyłączać sieci neuronowe, które nie są niezbędne do przetrwania. Pierwszym zestawem funkcji, który zanika, jest więc zdolność do tworzenia relacji z obcymi. Mózg przestawiony na tryb przetrwania, zostaje pozbawiony empatii i wrażliwości.

W taki właśnie sposób ta sama osoba, może być niezwykle uczynna, pomocna i wrażliwa w swojej grupie wyznaniowej, a jednocześnie całkowicie zmieniać się, w osobę agresywną i atakującą, gdy spotyka kogoś o całkowicie innych poglądach.

Wydaje się, że tego rodzaju religijność jest pozbawiona aspektu duchowości. Jak pisze bowiem Griffith:

„Duchowość to religia [sic!] skoncentrowana na osobie”

Życie duchowe człowieka sprzyja więc dialogowi. Potrafi odłożyć na bok różnice dotyczące pozycji społecznej, płci kulturowej, przynależności etnicznej itp. Duchowość to słuchanie i refleksja działająca w obie strony. Nawet bardzo odmienne perspektywy zostają wyrażone i poddane pod wspólną rozwagę, w atmosferze autentycznego szacunku. Jest to więc wchodzenie w relację „całej osoby z całą osobą”.
.

Relacja z Bogiem, a relacja z rodzicami

Niestety wiele rozmów na temat przekonań religijnych potrafi zamienić się w pole minowe. Dzieje się to zazwyczaj wtedy, gdy jedna z osób znajduje się na krańcowym, fundamentalistycznym biegunie swojego wyznania (Zobacz: Fanatyzm jako przykład psychicznej regresji). W takiej sytuacji, może ona doświadczać tak przerażającego zagrożenia, że całkowicie zanika zdolność do wysłuchania i poznania drugiej osoby. W takiej chwili – konfrontacji religijnych przekonań – cała egzystencja tej osoby zostaje skoncentrowana na przetrwaniu.

W przypadku takich osób, ich styl budowania relacji z innymi ludźmi, może wiele mówić o ich relacji z Bogiem. Często bywa tak, że ich sposób budowania dialogu z Istotą Wyższą, jest skoncentrowany na zanoszeniu do niej skarg i oczekiwaniu, że wszystkie zanoszone prośby zostaną wysłuchane. Brakuje w tym dialogu autentycznego kontaktu, zaufania i osobistej inspiracji. Niepewny styl przywiązania do Boga, bazujący na lęku i poczuciu winy, może wynikać z niepewnego przywiązania do rodziców lub rodzica.

Dlatego też tak istotne jest, aby spróbować zrozumieć, w jaki sposób nasze życie psychiczne łączy się z życiem duchowym. Jak nasza osobista, rodzinna historia, wpłynęła na aktualne przekonania religijne lub anty-religijne? Czy to, w co wierzymy, jest naszą autentyczną wiarą, czy zostało biernie przejęte od poprzednich pokoleń?

Czy bunt wobec konkretnego wyznania, jest naszym osobistym buntem, czy sposobem odreagowania trudnych uczuć, do którejś z ważnych dla nas osób? Czy możliwe, że doświadczyliśmy czegoś w rodzaju religijnej traumy i dlatego tak trudno jest nam zadbać o nasze życie duchowe?
.

Podsumowanie

Podsumowując zatem, duchowość może istnieć bez religijności. Podobnie religijność może funkcjonować bez duchowości. Kiedy jednak następuje dojrzała integracja – religijności z duchowością, pojawia się szansa na głęboką, indywidualną praktykę, bazującą na osobistych przeżyciach i doświadczeniach, a nie zewnętrznych nakazach.

Wydaje się, że próbę zintegrowania tych dwóch pojęć podjął austriacki psychiatra i psychoterapeuta – Viktor Frankl. Pisał on o tzw. religijności egzystencjalnej. Kiedy jego zdaniem religijność zyskuje wymiar egzystencjalny? Dzieje się to w chwili, gdy religijna praktyka ulega głębokiej personalizacji. Gdy pozwalamy sobie na własne rozumienie i własne słowa, zyskujemy szanse na doświadczenie wyjątkowego kontaktu z tym, co transcendentne.

Moralność nie musi już być zewnętrznie narzucana, gdyż wzmocniony zostaje głos osobistej moralności. Religijne zasady i przykazania przestają być bezrefleksyjnie przestrzeganym regulaminem, a zamiast tego stają się źródłem głębokiej inspiracji. Nie są już po prostu przestrzegane, ale przeżywane i doświadczane. Rytuały przestają być automatycznie wykonywanymi obowiązkami, gdyż stają się przestrzenią do nawiązania kontaktu z tym, co niewytłumaczalne.

Przede wszystkim natomiast – człowiek zaczyna być w lepszym kontakcie z samym sobą i innymi ludźmi. Zaczyna siebie szanować i doceniać, a Boga, Istotę Wyższą czy Wszechświat, przeżywać jako duchowego przyjaciela, a nie surowego i bezwzględnego tyrana (Zobacz: Nerwica eklezjogenna, czyli zaburzenie o charakterze religijnym).

LITERATURA:
1. Griffith L. J., „Religia, która uzdrawia. Religia, która szkodzi”, 2013.
2. Galanter M., „Cults: Faith, healing, and coercion”, 1999.
3. Hood, Hill, Spilka, „The psychology of religion: An empirical approach”, 2009.

Autor: Jakub Mikołajczak

Jedna myśl na temat “Życie duchowe człowieka, a bycie religijnym – na czym polega różnica?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *