Most samobójców – etyczna ocena kontrowersyjnego filmu

5 lipca 2018

UWAGA!
Poniższy artykuł jest etyczną oceną filmu „Most samobójców”, w którym pojawia się wiele drastycznych scen, mogących wywoływać silne i trudne emocje. Zanim zdecydujesz się go obejrzeć, koniecznie zapoznaj się z poniższym tekstem. Jego lektura pozwoli lepiej przygotować się przed doznaniem ewentualnych trudności emocjonalnych. Jeśli w trakcie czytania artykułu poczujesz, że ten film może być dla Ciebie zbyt dużym obciążeniem psychicznym, zalecamy zrezygnować z jego obejrzenia.

most samobójców

„Most samobójców” jest filmem, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Moją pierwszą reakcją był duży szok. Uczestniczenie w czyjeś śmierci wywołuje bardzo silne emocje. Automatycznie pojawiło się we mnie pytanie, czy film/sztuka powinny mieć jakieś granice? Myślę, że tak. A strażnikiem tych granic zarówno w tym, jak i w każdym innym zawodzie powinna być etyka. W dalszej części artykułu przeanalizuję film pod kątem etyki. W Internecie udało mi się także odnaleźć wywiad z reżyserem filmu Ericiem Steelem. Przemyślenia własne będę więc zestawiać z koncepcją autorów.
.

Upamiętnienie ofiar czy zyskanie popularności?

Analizę filmu pod kątem etyki chciałabym rozpocząć od próby rekonstrukcji intencji autorów. Poddając to głębszej refleksji, wydaję mi się, że jedną z intencji autorów mogła być chęć zwrócenia uwagi na temat samobójstw. We współczesnym świecie człowiek, który jest bodźcowany milionem informacji, zaczyna obojętnie przechodzić obok ludzkiego cierpienia. Żeby zwrócić na coś czyjąś uwagę, trzeba odwołać się do naprawdę silnych środków wyrazu.

Z drugiej strony bardzo liczne sceny agresji we współczesnym kinie, odczulają na oglądanie tego rodzaju obrazów. Aby film wywierał stosowne wrażenie, trzeba ciągle pamiętać, że jest to film dokumentalny, a oglądane w nim osoby, to nie kaskaderzy, którzy bezpiecznie wyjdą z wody. Wywiad z reżyserem potwierdza, że udało mi się poprawnie zinterpretować intencje. Eric Steel twierdzi, że chciał zwrócić uwagę na temat samobójstw, chorób psychicznych, rozpocząć dyskusje nad sposobem ich leczenia. Ponadto intencją reżysera było także upamiętnienie ofiar, które zginęły na moście.

Jako psychoterapeuta na pewno zgadzam się z autorem filmu, że poruszanie tematyki samobójstw, także w przestrzeni publicznej, jest bardzo ważne. Jednakże w mojej opinii taką intencję można zrealizować, używając również innych/łagodniejszych środków artystycznych.

Sięgając po kontrowersje, autor niewątpliwie szukał rozgłosu i popularności dla swojej osoby. Jeśli u podłoża tego leżały mechanizmy nieświadome, to autor może być przynajmniej częściowo usprawiedliwiony. Jednakże jeśli ta intencja była świadoma, działania reżysera były nieetyczne.

Oczywiście w oficjalnym wywiadzie ten wątek nie został poruszony…
.

Most samobójców – sposób realizacji filmu

Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę to sposób realizacji filmu. Zastanawiało mnie, czy realizatorzy filmu byli obecni podczas nagrywania, jeśli tak, to jaka była ich reakcja na potencjalnych samobójców. Zastanawiało mnie także, czy opinia publiczna była poinformowana w trakcie nagrywania filmu, że taka produkcja powstaje. W wywiadzie z reżyserem zostały poruszone te kwestie i moim zdaniem sposób realizacji filmu budzi najmniej wątpliwości etycznych.

Twórcy deklarują, że obserwowali most, starali się identyfikować potencjalnych samobójców, a w sytuacji zagrożenia wzywali odpowiednie służby, starając się zapobiegać skokom i reagować. Reżyser w wywiadzie twierdzi także, że podczas nagrywania materiałów jedynie wąskie grono twórców wiedziało, że most jest nagrywany. Miało to uchronić potencjalne osoby niestabilne psychicznie przed uruchomieniem czynnika spustowego – chęcią bycia „upamiętnionym” w filmie.

Mam tylko nadzieję, że rzeczywistość potwierdza deklaracje autorów. Bardzo poruszająca była dla mnie scena w filmie, w której fotograf (niezwiązany z ekipą filmu) uratował życie potencjalnej samobójczyni. Uratował, ale najpierw wykonał zdjęcie. Oczywiście na poziomie deklaratywnym ten fotograf miał w związku z tym zdarzeniem dość racjonalne uzasadnienie. Ponadto w tym konkretnym przypadku osobę udało się uratować.

Jednak obserwowana kolejność zdarzeń: wykonanie fotografii, a następnie ratowanie życia, wzbudzała we mnie niepokój i mam nadzieję, że rzeczywiście nie towarzyszyła twórcom filmu.

Forma i treść filmu

Jeśli chodzi o ocenę filmu pod kątem formy i treści to podzieliłabym go na dwa wątki. Na pewno mniej wątpliwości budzą fragmenty dotyczące wywiadów, więcej natomiast sceny skoków. Wywiady mogły odkrywać pewną terapeutyczną rolę dla rodzin osób, które odebrały sobie życie. Folkman i Moskowitz (za: Heszen, Sęk, 2007) twierdzą, że jednym z konstruktywnych sposobów radzenia sobie ze stresem, szczególnie ocenionym w kategorii straty, jest dokonywanie pozytywnego przewartościowania (Zobacz: Logoterapia, czyli terapia sensem i wartościami) i nadawania znaczenia przeżytym już zdarzeniom.

Być może taki mechanizm mógł mieć miejsce w przypadku bliskich ofiar – mogli oni mieć poczucie, że uczestniczą w czymś ważnym i śmierć ich bliskich nie była bezwartościowa, a miała sens w tym znaczeniu, że uchroni kolejne osoby przed taką tragedią. Z drugiej strony miałam wrażenie, że osoby, które opowiadały o samobójczej śmierci swoich bliskich, były nad wyraz spokojne.

Zastanawiam się jakie uwarunkowania miały na to wpływ – być może było to zależne od fazy procesu żałoby (nie mamy informacji o tym, w jakim czasie po śmierci danej osoby materiał z rodziną był nagrywany) lub osoby wspomagały się w tych trudnych momentach środkami farmakologicznymi, które mogą mieć tendencje do spłycania afektu. Jednakże bez próby rozumienia tej wyciszonej reakcji emocjonalnej przez widzów, osoby, które opowiadają o samobójcach, mogą być oskarżone o obojętność i narażone na falę krytyki. Ideałem byłoby gdyby twórcy zapewnili rodzinom profesjonalną pomoc, ale nie ma informacji, czy taka pomoc była oferowana.
.

Czy można nagrywać czyjąś śmierć?

W przypadku treści przedstawiających sceny skoków budzi to moje największe wątpliwości etyczne. Śmierć jest po narodzinach jednym z największych zdarzeń w życiu, zdarzeniem intymnym, prywatnym. Myślę, że takie zdarzenie nie powinno być przedmiotem filmu, szczególnie bez wiedzy głównego „aktora”. Osoby skaczące nie miały świadomości, że są nagrywane, nie mogły wyrazić zgody na wykorzystanie swojego wizerunku.

Eric Steel twierdzi, że rozmawiając z jedna z uratowanych osób, powiedziała ona, że wybór mostu jako miejsca samobójstwa nie jest przypadkowy, a jednym z motywów jest właśnie chęć bycia widzianym. Jednakże ten argument mnie nie przekonuje. Po pierwsze mogły to być jednostkowe odczucia tej konkretnej osoby, a po drugie dostrzegam różnicę pomiędzy kilkoma przypadkowymi „widzami” na moście a wielomilionową publicznością.

W przypadku formy nie jest mi znana teoria sztuki filmowej i trudno mi nazywać/ocenić poszczególne użyte środki wyrazu. Jednakże oceniając obraz jako całość, zwróciło moją uwagę to, że montaż filmu wyzwala w odbiorcy uczucie jakiegoś napięcia/nerwowego oczekiwania: skoczy – nie skoczy.

Potem do głosu dochodzi myśl, że to film dokumentalny i są to realne sceny samobójstw, co budzi wiele negatywnych odczuć. Myślę, że dla osób niestabilnych psychicznie, uczestniczenie w tym emocjonalnym Roller Coaster może przynieść bardzo negatywne skutki.

Dostępność filmu pod kątem etycznym

Kolejną bardzo ważną rzeczą w przypadku filmu „Most samobójców” jest jego dostępność. Dostęp do niego bez żadnych ograniczeń jest dla mnie działaniem nieetycznym. Oczywiście autor może powiedzieć, że nie ma wpływu na to, kto obejrzy film i będzie miał rację, ale jest odpowiedzialny za dostępność filmu, przynajmniej w jego legalnej wersji. Reżyser nie zadał sobie nawet trudu, by na początku filmu umieścić tablice informacyjną, że film zawiera drastyczne sceny.

Myślę, że jest to bardzo ważne, bo film może mieć nawet działanie traumatyzujące. Zdarzenie traumatyczne ma miejsce, gdy:

„dana osoba doświadcza, jest świadkiem lub konfrontuje się z sytuacją, która obejmuje rzeczywistą śmierć lub zagrożenie śmiercią lub poważnym uszkodzeniem ciała własnego lub innych ludzi, jeżeli zarazem spowodowało to reakcję przerażenia, bezradności i zgrozy” (DSM-IV, za: Rzeszutek, i in. 2017).

Myślę, że oglądanie scen rzeczywistej śmierci na ekranie, gdy wywoła taką właśnie negatywną reakcję emocjonalną w odbiorcy, może być również uznane za traumatyczne (szczególnie że pierwsza scena samobójstwa jest bardzo nagła, pojawia się zaraz na początku filmu, bez ostrzeżenia).

Dokonując analizy filmu „Most samobójców” z perspektywy etycznej, uważam, że granice etyczne zostały przekroczone. W zawiązku z tym film nie powinien być dostępny bez żadnych ograniczeń, a potencjalni widzowie dobrze, żeby najpierw zapoznali się z opisem treści filmu, aby świadomie mogli zdecydować, czy na pewno chcą być widzami tego spektaklu.

Autor: Katarzyna Prokopowicz – psycholog, psychoterapeuta

Film „Most samobójców”: Kliknij, aby obejrzeć.

Piśmiennictwo:
Heszen, I., Sęk, H. (2007). Psychologia zdrowia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Rzeszutek, M., Lis- Turlejska, M., Palich, H., Szumiał, Sz. (2017). Polska adaptacja narzędzia pomiaru ekspozycji na traumatyczne zdarzenia według definicji DSM-5: Life Events Checklist for DSM-5 (LEC-5). Psychiatria Polska, t. 61, 1-12.
Wywiad z Ericiem Steelem (reżyserem filmu – „Most samobójców”)
Cześć pierwsza: https://www.youtube.com/watch?v=ADxUFAD6eBU , nagranie dostępne w dniu: 20.06.2018
Cześć druga: https://www.youtube.com/watch?v=mwYKs6ssYQI , nagranie dostępne w dniu: 20.06.2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *