Nudne życie a poszukiwanie osobistego sensu

27 lipca 2017

Poczucie nudy wydaje się domeną naszych czasów. Status materialny wielu ludzi osiągnął już tak zadowalający poziom, że dysponują oni czymś, czego nie miało wiele wcześniejszych pokoleń. Czym mianowicie? Wyjątkowo dużą ilością czasu wolnego. Nie będąc pewnym, co z tym czasem zrobić i jak go wykorzystać, u niektórych osób pojawia się wspomniane już poczucie nudy. Z czego dokładnie może ono wynikać? Czy nudne życie może przed czymś chronić? Czy może być pewnego rodzaju ucieczką? Jeżeli tak, to przed czym ucieka znudzony życiem człowiek? W kolejnym artykule próbuję udzielić własnych odpowiedzi na te właśnie pytania.
.

Dwa typy ludzi: budziciele i tłumiciele

Patrząc z perspektywy egzystencjalnej na sposób życia współczesnego społeczeństwa, ludzi można podzielić na dwa typy: budzicieli i tłumicieli (Viktor Frankl, Lekarz i Dusza). Jak rozpoznać tych pierwszych? Są to ludzie, którzy mają odwagę konfrontować i siebie i innych, z wartościami o charakterze duchowym i potrzebą poszukiwania głębszego, osobistego sensu życia. To ludzie, którzy piszą lub mówią o ideałach, lecz nie po to, aby być kimś „idealnym”. Piszą o nich po to, aby inspirować innych do realizacji własnych ideałów i własnych sensów.

Za przykład budziciela można wskazać chociażby Mojżesza, który przyniósł ludowi kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami. W ten sposób skonfrontował ich z pewnymi ideałami, mając być może nadzieję, że w ten sposób zainspiruje ich do bardziej wartościowego życia.

Inna sprawa, że wiele osób traktuje dziś te przykazania jako zbiór sztywnych nakazów, których należy bezrefleksyjnie przestrzegać. Niestety nawet wtedy, gdy nie dostrzega się w nich żadnego, osobistego sensu.

Budziciele pomagają nam odkryć to, co Viktor Frankl ujmuje jako tzw. supersens. Według niego jest to nadrzędna, wiodąca w naszym życiu wartość, z której wynika poczucie głębokiego sensu życia. Budziciele poruszają nas w sposób tak głęboki i prawdziwy, że sami stajemy się budzicielami. Przestajemy podążać za tłumem, a realizując swoją osobistą twórczość, stajemy się autentyczną inspiracją dla innych ludzi.
.

Jak rozpoznać tłumicieli?

Kim są natomiast tłumiciele? Oni z kolei próbują uwolnić nas od ciężaru jakiejkolwiek konfrontacji z sensem i wyższymi wartościami. Ich głównym celem jest utrzymywanie wewnętrznej równowagi, której nie powinno się w żaden sposób zakłócać. W ich postrzeganiu świat zostaje zdegradowany i jest rozumiany tylko jako środek do realizowania powierzchownych celów. Jakie to mogą być cele? Np. zaspokajanie popędów, udowadnianie sobie własnej wartości, dopasowywanie się do oczekiwań społeczeństwa.

Celem wszystkich tych działań jest przede wszystkim zachowanie wewnętrznego spokoju i równowagi. Według tłumicieli nie ma sensu próbować sięgać po ideały, gdyż robi to ledwo zauważalna mniejszość. Zdecydowanie lepiej być „normalnym” i nie wychylać się poza przeciętność. Tłumiciele wolą egzystencjalnie nudne życie, niż życie związane z wysiłkiem realizowania wyższych wartości.
.

Człowiek zapomniał, jak radzić sobie z cierpieniem

Artur Schopenhauer pisał o tym, że analizując historię ludzkości i patrząc na różne czasy, to człowiek zazwyczaj albo cierpiał, albo się nudził. Wydaje się, że współczesnemu człowiekowi oszczędzono tak wiele cierpienia i napięcia, w porównaniu z dawnymi czasami, że zapomniał jak sobie z nimi radzić. Dużo łatwiej i prościej jest więc wybrać mu nudę, niż cierpienie i wysiłek związany z poszukiwaniem sensu i osobistych wartości. (Pobierz darmowy audiobook „Jak odnaleźć sens życia?”).

Współczesny człowiek tak bardzo przyzwyczaił się, że świat istnieje po to, aby zaspokajać jego pragnienia, że nie potrafi wyrzekać się pewnych rzeczy. Nie potrafi rezygnować z nich, w imię celów, które są większe, niż on sam.

Wydaje się, że niektórzy ludzie tak bardzo tęsknią za pewnym stopniem napięcia i cierpienia, że sami tworzą sytuację, w których to napięcie i wyrzeczenie się czegoś, będzie mogło się pojawić. Szczególnie widoczne jest to w różnego rodzaju sportach. Ludzie biorą udział w długich maratonach lub ekstremalnych wyprawach, jakby tęsknili za życiem, które charakteryzuje pewien stopień napięcia i wysiłku.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy, kto biega w maratonach czy uprawia sporty ekstremalne, musi mieć poczucie codziennej nudy. Takie stwierdzenie byłoby niesprawiedliwym uproszczeniem. Wydaje się jednak, że część ludzi czuję wyjątkowo silną potrzebę, aby doprowadzać swój organizm na skraj wyczerpania. Czy trzeba jednak ryzykować życie lub własne zdrowie, aby odkryć głębsze poczucie sensu?
.

Nudne życie a potrzeba idealnej harmonii

Potrzeba idealnej, wewnętrznej równowagi bywa u tłumicieli tak silna, że odnajdują oni szczególne ukojenie we współczesnych, popularnych teoriach motywacji. Książki, wykłady czy szkolenia obiecujące stan błogiej radości i wiecznego szczęścia, idealnie wpasowują się w potrzeby tłumicieli. Wystarczy wyznaczyć sobie jakiś cel, trzymać się go bez względu na wszystko, wierzyć w siebie, a upragnione szczęście w końcu musi się pojawić. Bezrefleksyjność i brak wątpliwości daje poczucie spokoju i równowagi, którego tłumiciele tak bardzo potrzebują. (Zobacz: Kult szczęśliwości jako źródło depresji).

Podobnie może być z różnymi teoriami rozwoju duchowego, które mówią o stanie oświecenia czy ostatecznej nirwany. Choć wiele z nich może być niezwykle wartościowa, to niestety czasami wydaje się, że zamiast inspirować do pełniejszego życia, stają się one ucieczką w idealną homeostazę.

Głównym celem życia zaczyna być unikanie napięć za wszelką cenę.

Dla jasności potrzebuję jednak podkreślić – zdecydowanie nie uważam, że różne teorie motywacji czy rozwoju duchowego są złe same w sobie. Uważam natomiast, że zazwyczaj nie są ani dobre, ani złe, gdyż to jakie będą, zależy od tego, w jaki sposób będziemy z nich korzystać. Chyba, że dana teoria czy grupa zaczyna działać w charakterze manipulującej sekty, co ma czasami niestety miejsce w naszym kraju. Wtedy trzeba stanowczo stwierdzić, że jest to po prostu złe i krzywdzące.
.

Co jest miarą zdrowia psychicznego?

Do ciekawych wniosków w kontekście tematyki tego artykułu, doszedł też amerykański psycholog Gordon W. Allport. Nawiązując do badań Carla Rogersa, stwierdza on, że:

„Zawsze jest pewien zdrowy rozdźwięk między „ja”, a ideałem „ja”, między teraźniejszym życiem, a pragnieniami”

W jego opinii efektem tego rozdźwięku jest pewien stały stopień napięcia. Wynika on z niemożliwości osiągnięcia ideału, przy jednoczesnej potrzebie dążenia do niego. Co ciekawe, uważa on również, że zbyt wysoki poziom satysfakcji i samozadowolenia, może świadczyć nie o zdrowiu psychicznym, tylko o patologii. (Zobacz: Osobowość narcystyczna).

Co zatem może być miarą zdrowia psychicznego? Czy człowiek, który w swoim osobistym odczuciu prowadzi nudne życie, jest w pełni zdrów? Może miarą takiego zdrowia jest właśnie pewien stopień napięcia, wynikający z zorientowania na poczucie głębokiego sensu, który mamy do zrealizowania? Może, jak pisał wielokrotnie Viktor Frankl:

nudne życie

Autor: Jakub Mikołajczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *