Skąd bierze się lęk egzystencjalny i jak go zintegrować? – TEO #2

6 maja 2024


Poniższy tekst jest drugim z serii artykułów na temat stworzonej przeze mnie Teorii Egzystencjalnej Odwagi (TEO) – kliknij, aby poznać jej podstawowe założenia.
.

Lęk, czyli fundament odwagi

Jak już zostało wspomniane w poprzednim artykule, fundamentem odwagi jest świadomość lęku. Co to oznacza? Im pełniejsza świadomość i akceptacja naszej natury, tym więcej odwagi. Lęk natomiast jest stałą i trwałą cechą natury człowieka. W tym znaczeniu:

„lęk nie jest jednym z wielu innych uczuć, takich jak przyjemność czy smutek. Jest raczej ontologiczną cechą człowieka, głęboką zakorzenioną w podstawach jego egzystencji” (Rollo May).

Lęk egzystencjalny nie pojawia się i nie znika, tak jak na przykład smutek albo ekscytacja. Jest w nas nieustannie i nigdy nie zostawia całkowicie w spokoju. Tworzy pewien stopień napięcia, który jest stałym towarzyszem naszego życia. Prawdziwa odwaga wyrasta z akceptacji tego faktu. Odczuwanie tego rodzaju lęku nie jest więc wynikiem choroby czy zaburzenia, lecz wyrazem wyjątkowej, egzystencjalnej dojrzałości.
.

Wolność jako źródło lęku

Skąd bierze się lęk egzystencjalny? Jak zrozumieć jego źródło? Wynika to z jego związku z wolnością człowieka. Lęk egzystencjalny pojawia się w każdej sytuacji, gdy stoimy przed potencjalnymi możliwościami. Kiedy nadchodzi moment wybrania lub odrzucenia tego, co potencjalnie dostępne, pojawia się lęk przed utratą siebie.

Każda nowa możliwość tworzy ryzyko utraty obecnego bezpieczeństwa. Jednak równocześnie każde odrzucenie nowej możliwości, tworzy ryzyko utraty siebie i swojego potencjału. Dlatego też lęk egzystencjalny zawsze zakłada wewnętrzny konflikt. Można stwierdzić, że jest to konflikt pomiędzy byciem a nicością.

„Chwilowa ucieczka od lęku przed nicością jest więc zapewnieniem sobie komfortu, za który płacimy zaprzepaszczeniem własnej mocy i utratą sensu życia” (Rollo May)

Dlatego też lęk jest głęboko związany z problemem wolności. Jeżeli dana osoba nie posiada choć najmniejszego aspektu wolności, który może zapełnić swoim potencjałem, to nie będzie doświadczać lęku. Bardzo trafnie opisywał to Kierkegaard słowami, że lęk jest „oszołomieniem wolnością”. To oszołomienie może być tak trudne i niekomfortowe, że czasami dochodzi do zbiorowych prób ukrycia lęku egzystencjalnego za fanatycznymi dogmatami.

Grupowe wyrzeknięcię się wolności jest łatwiejsze niż dokonanie tego w pojedynkę. Można „wspierać się” w udawaniu braku wątpliwości. Z tego właśnie powodu grupy o charakterze religijnym lub politycznym bywają tak głośne i agresywne w swoim sposobie funkcjonowania. Muszą nie tylko uciszyć „Innego”, który im zagraża, ale też własne wątpliwości, które dobijają się do ich świadomości tylnymi drzwiami.
.

Egzystencjalna wina, czyli zablokowany potencjał

Co jeszcze się wydarza, kiedy dokonujemy uniku przed doświadczeniem lęku egzystencjalnego i podjęciem działania? Naturalnym następstwem zrezygnowania z potencjalnej wolności jest pojawienie się winy. Oznacza to, że wina, podobnie jak lęk, również ma charakter egzystencjalny. Pojawia się wtedy, kiedy blokujemy możliwości dostępne w naszym wnętrzu.

Kiedy człowiek przestaje dążyć do pełnego i autentycznego bycia, zaczyna czuć się winny względem siebie samego. Nie chodzi więc tutaj o poczucie winy w neurotycznym znaczeniu tych słów, tylko o adekwatne bycie winnym. Adekwatne, gdyż odwołujące się do realnego zablokowania swojego potencjału.

Dlatego też uświadamianie sobie egzystencjalnej winy jest krokiem koniecznym. Umożliwia on akceptacje teraźniejszości i niesie szansę na ponowne „narodziny”. Moment uświadomienia sobie winy względem siebie, to chwila zmartwychwstania wartości. To czas zasilania naszej odwagi energią życiową, potrzebną do podjęcia kolejnej próby. Można stwierdzić, że uświadomiona egzystencjalna wina to początek „sukcesu pomimo porażki”.

Patrząc powierzchownie za porażkę można uznać brak integracji lęku i rezygnacje z zaangażowania się. Jednak skoro doszło do owej rezygnacji to prawdopodobnie dlatego, że w tych danych okolicznościach życiowych i na tym etapie rozwojowym, moc wewnętrznej odwagi była jeszcze niedostateczna, aby zaangażować się w to, co przyniósł los.

Konieczny był unik, doświadczenie winy względem siebie i w ten sposób zasilenie odwagi nową mocą twórczą. W tym momencie człowiek staje się gotowy, aby wrócić na ścieżkę autentyczności i pełni bycia, więc tym samym odniósł egzystencjalny sukces. Sukces pomimo porażki.
.

Jak powstaje neurotyczne poczucie winy?

Mimo to może się zdarzyć, że zamiast egzystencjalnej winy doznamy neurotycznego poczucia winy. Kiedy do tego dochodzi? Im bardziej wypierana i nieakceptowana jest adekwatna wina względem siebie, tym większa szansa na pojawienie się winy neurotycznej. Jest więc ona wynikiem unikania konfrontacji z winą egzystencjalną. W takiej sytuacji człowiek doznaje czegoś o charakterze „egzystencjalnego zawieszenia”. Wycofuje się z osobistej odpowiedzialności, a przez to popada w tzw. obsesyjne potępienie.

Permanentne obwinianie siebie jest kosztowne i prowadzi do utraty wielu sił życiowych, ale jednocześnie tworzy rodzaj „bezpiecznego więzienia”. Podobnie sprawa ma się z neurotycznym lękiem. Im bardziej unikamy lęku egzystencjalnego (czyli tego, czego należy się bać), tym więcej pojawia się lęku neurotycznego (czyli tego, czego nie ma potrzeby się obawiać).

Nie oznacza to jednak, że integracja lęku egzystencjalnego jest rozwiązaniem na wszelkie zaburzenia lękowe. Niektóre tego rodzaju trudności mają bowiem podłożę genetyczne i z tego powodu mogą wymagać farmakoterapii, aby przywrócić biologiczną równowagę.

Poza tym warto też podkreślić, że dla wielu osób we współczesnym świecie lęk neurotyczny jest stanem wręcz domyślnym. Moim zdaniem w dużej mierze wynika to z oddzielenia się człowieka od świata przyrody. To oddzielenie spowodowało między innymi oddalenie się od tematu śmierci. Natomiast:

„Życie i śmierć wzajem od siebie zależą; jednocześnie, a nie jedno po drugim; śmierć stale pomrukuje pod powierzchnią życia i wywiera przemożny wpływ na doświadczenie i zachowanie” (Irvin Yalom).

Unikanie tematu śmierci jest zatem unikaniem życia. Bo chociaż śmierć ostatecznie unicestwia człowieka, to jednak idea śmierci go „zbawia”, czyli ożywia i inspiruje do pełniejszego wykorzystania czasu, który mu pozostał.
.

Skąd bierze się lęk – podsumowanie

Krainę wartości i potencjalnych sensów można więc odkrywać tylko poprzez integrację egzystencjalnego lęku. Nie da się go w żaden sposób usunąć, a jakiekolwiek działania zmierzające w tym kierunku, będą ostatecznie zawsze prowadzić do niszczenia życia. Lęk musi zostać zintegrowany w Egzystencjalnej Odwadze.

Tylko w taki sposób mogą zostać uruchomione siły życiowe, które rodzą zdolność do zaangażowania się w osobiście ważne wartości. Integracja pozostaje więc celem koniecznym. Nawet jeżeli w danej sytuacji do niej nie dojdzie i pozostaniemy z winą względem siebie samego, to i tak powrócimy do naszego centrum bytu, czyli odwagi i podejmiemy kolejną próbę konfrontacji z lękiem. I tak – aż do skutku. I tak – aż do końca naszych dni.

Autor: Jakub Mikolajczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *