Skok w bok, czyli o zazdrości i zdradzie z perspektywy egzystencjalnej

15 września 2017

skok w bok
Temat zazdrości czy zdrady wydaje się tematem tak bardzo złożonym i skomplikowanym, że niemożliwe jest pełne przyjrzenie się tym zagadnieniom w jednym artykule. Celem tego tekstu nie będzie więc udzielenie całościowych wyjaśnień, tylko raczej próba przyjrzenia się tym zjawiskom z perspektywy egzystencjalnej. Będzie to poszukiwanie odpowiedzi na takie pytania, jak: czy zazdrość może być pośrednią przyczyną zdrady? Czy człowiek może sam, poprzez swoje myśli i zachowania, wywoływać to, czego najbardziej się obawia? Z czego może wynikać rozbudzony popęd seksualny, który prowadzi do czegoś takiego jak skok w bok? Zapraszam do lektury.
.

Niebezpieczna dynamika zazdrości

Wydaje się, że jeżeli spojrzymy na zjawisko zazdrości w sensie taktycznym, to możemy dostrzec w nim pewną niebezpieczną dynamikę. Na czym miałaby ona polegać? Chodzi o to, że człowiek, który odczuwa zazdrość, jednocześnie wątpi w swoją zdolność „zatrzymania” przy sobie swojego partnera. Skoro odczuwa zazdrość, to tym samym kwestionuje wierność drugiej osoby, daje jej wyraźne sygnały, świadczące o braku zaufania.

Oczywiście wierność to bardzo istotny cel miłości, jednak nie powinien on być stawianym żądaniem, tylko naturalną potrzebą, która pojawia się u obu stron. Jeżeli człowiek kwestionuje wierność drugiej osoby, to stawia mu w tej sytuacji konkretne żądanie, jakby chciał powiedzieć, a może nawet wykrzyczeć – „musisz być mi wierny!”. Problem polega następnie na tym, że żądanie staje się dla drugiej osoby wyzwaniem, które w perspektywie długoterminowej może być niezwykle męczące – ciągłe sprawdzanie, podpytywanie, sprawdzanie e-maili, czy telefonu itp.

Po jakimś czasie to wyzwanie udowodnienia wierności może stać się już tak bardzo wyczerpujące, że doprowadzi do pojawienia się zainteresowania inną osobą. W kolejnym efekcie może nawet do „skoku w bok”.

W takiej sytuacji dochodzi do przerażającego paradoksu – osoba zazdrosna, poprzez swoje żądania i zachowania, wywołuje to, czego najbardziej się obawiała: utratę miłości.

Można powiedzieć, że w ten sposób sami wywołujemy w naszym życiu to, co uznajemy za prawdę. Nie w sensie magicznym czy życzeniowym, ale poprzez nasze myśli i przekonania, które następnie wywołują u nas konkretne zachowania.

Koniecznie należy jednak podkreślić, że ta dynamika nie oznacza , iż przyczyną każdej zdrady jest nieumiejętność radzenia sobie z zazdrością. Za sam akt zdrady, za okłamywanie drugiej osoby, winę i odpowiedzialność zawsze ponosi osoba zdradzająca. Uświadomienie sobie tej dynamiki może jednak pomóc w zrozumieniu, w jakim stopniu sami przyczyniamy się do tego, co nas w naszym życiu spotyka.
.

Świadomość unikalności i wyjątkowości

Co zatem można zrobić, zamiast poddawania się zazdrości i stawianiu żądań? Zrozumieć, że poczucie pewności i bezpieczeństwa może pojawić się tylko i wyłącznie dzięki zaufaniu. Zamiast tracić życiową energię na sprawdzanie i przepytywanie drugiej osoby, lepiej poświęcić ją na autentyczne zbliżenie się do niej (Zobacz: Czym jest prawdziwa miłość?).

Wydaje się, że zaufanie może pojawić się dopiero wtedy, gdy dojdzie do duchowego spotkania dwojga ludzi. Spotkania, które nie odbywa się tylko ze względu na psychiczne cechy drugiej osoby. Odbywa się z potrzeby dostrzeżenia w niej absolutnej unikalności i niepowtarzalności.

Dostrzeżenia, że Nasza relacja jest tak bardzo wyjątkowa, że już nigdy nie będzie mogła się powtórzyć. Tylko my jesteśmy w stanie stworzyć tę relację, gdyż oboje jesteśmy unikalni w swojej niepowtarzalności.

Pomagając drugiej osobie w tym, aby pełniej widziała swoją wyjątkowość, zbliżamy się do niej. Nie tylko na poziomie psychicznego przywiązania, ale przede wszystkim duchowego spotkania.

Nie potrzebujemy stawiać wtedy żądań, gdyż wyjątkowość tego, co jest między nami, jest naturalnym źródłem zaufania i potrzeby wierności.
.

Skok w bok a rozbujałe libido

Może jednak zdarzyć się, iż mimo autentycznego szczęścia w związku, dochowanie wierności utrudnia rozbudzony popęd seksualny. Według logoterapii rozbujałe libido może pojawiać się tylko tam, gdzie brakuje głębokiego poczucia sensu, wynikającego z realizowania ważnych dla nas wartości.

Słabo rozwinięta wola sensu, bywa wtedy często przykrywana tzw. wolą mocy. Jej realizowanie polega na tym, że człowiek ma silną potrzebę udowodnienia sobie i innym, że jego życie jest wartościowe. Udowodnienia, że on sam w tym życiu, jest kimś ważnym i wartościowym.

Realizowaniem woli mocy może odbywać się np. przez potrzebę zarabiania dużej ilości pieniędzy albo przez wspomniane wcześniej, rozbujałe libido.

Człowiek pragnący udowodnić sobie swoją wartość, poszukuje ciągłych potwierdzeń swojej wyjątkowości w licznych kontaktach seksualnych. Rozbudzony popęd seksualny sprawia, że seks, zamiast być sposobem na wyrażenie miłości, staje się środkiem do celu.

Przysłowiowy „skok w bok” może wydawać się wtedy celem tak ekscytującym, że przysłania pozostałe, osobiście ważne wartości, jak np. rodzina.
.

„…ale TO jest ode mnie silniejsze…”

Myśląc dalej w ujęciu logoterapeutycznym, trzeba zaznaczyć, że człowiek posiada popędy, ale popędy nigdy nie posiadają jego. Posiada uwarunkowania biologiczne i posiada także instynkty, jednak również ma świadomość i wolną wolę. Człowiek posiada też uwarunkowania psychiczne, ale nigdy nie jest całkowitym więźniem swoich procesów psychicznych.

WARSZTATY Z LOGOTERAPII:
SZTUKA POSZUKIWANIA SENSU

Cokolwiek więc kieruje człowieka do kłamstwa czy zdrady, to zawsze podejmuje on tę decyzje w wolności, którą jest. Zawsze ta decyzja wynika z jego odpowiedzialności. Nawet jeżeli nie zgadza się z tym stwierdzeniem, to ta decyzja o porzuceniu wolności, też wynika z jego wolności.

Tak długo, jak człowiek nie uprzytomni sobie swojej wolności i odpowiedzialności, tak długo może degradować siebie do poziomu zwierzęcia. Wtedy w każdej wygodnej dla siebie sytuacji, może zrzucać odpowiedzialność na szereg różnorodnych uwarunkowań, niezależnych od niego (Zobacz: Brak silnej woli).

Zazdrość i możliwość zdrady zaczynają dominować wtedy, gdy człowiek zaczyna sobie powtarzać, że „TO jest od niego silniejsze”. I choć prawdą jest, że TO może mieć naprawdę potężną moc, to ta moc nigdy nie będzie wszechpotężna.

Jeżeli mielibyśmy pozbawić człowieka jego wolnej woli, cóż nam pozostanie? Na czym mielibyśmy budować nasze poczucie godności? Czym miałaby być wiara i nadzieja, gdyby człowiek był tylko więźniem swoich procesów psychicznych? Te pytania mam potrzebę pozostawić bez odpowiedzi.

Autor: Jakub Mikołajczak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *